Żyjesz w ciągłym biegu, jesz nieregularnie, stresujesz się terminami, a waga stoi w miejscu? Może nawet masz wrażenie, że im mniej jesz, tym bardziej tyjesz? Cóż, niestety to nie jest żaden mit – stres i dieta to kombinacja, która potrafi skutecznie sabotować Twoje efekty.
Dlaczego stres sprawia, że tyjesz?
- Kortyzol – Twój największy sabotażysta
Stres podkręca poziom kortyzolu, a kortyzol to hormon, który… każe Ci magazynować tłuszcz. Biologia mówi jasno: organizm odbiera stres jako sygnał, że nadchodzą ciężkie czasy i trzeba zrobić zapasy. - Efekt „nic nie jem, a tyję”
Jeśli przez cały dzień funkcjonujesz na kawie i adrenalince, Twój organizm przechodzi w tryb oszczędzania. Metabolizm zwalnia, a każda kaloria traktowana jest jak skarb. - Nagłe ataki głodu
W końcu, po całym dniu pracy, w którym „nie miałeś czasu” na jedzenie, nagle czujesz wilczy głód i… zamawiasz pizzę, bo przecież „dzisiaj już nic nie jadłem”.
Jak nie dać się stresowi i zacząć chudnąć?
- Jedz regularnie, nawet jeśli to małe porcje
Regularne posiłki wysyłają organizmowi sygnał, że wszystko jest pod kontrolą – więc nie ma potrzeby odkładania tłuszczu „na później”. - Dbaj o regenerację
Niewyspany, zestresowany organizm to organizm, który trzyma się tłuszczu jak deadline’ów. 7-8 godzin snu to absolutna podstawa. - Ruszaj się, żeby spalić stres
Nie musisz od razu iść na crossfit, ale chociaż spacer czy joga pomogą Ci rozładować napięcie i zmniejszyć poziom kortyzolu.
Jeśli stresujesz się tym, że nie chudniesz, to… przestań się stresować. Serio. Zadbaj o regularność posiłków, sen i odrobinę ruchu, a Twoje ciało przestanie gromadzić zapasy na „ciężkie czasy”.
